Mensinger      ELMUZ
                                                

JAZZ FORUM – K.R.A.N.

Simple Bed;

Hobbit;

997;

Kitkat;

Kind of Dance;

Kiez;

Last 9;

Rainman;

Krotka

 

Muzycy: Tomasz Licak, saksofon tenorowy; Marek Kądziela, gitara; Richard Andersson, bas; Kasper Tom Christiansen, perkusja

 

KRAN to międzynarodowa grupa, która z równą łatwością przekracza granice państw, co żongluje nastrojami i dynamiką. Żarliwe improwizacje wykluwają się z delikatnych tematów, a drapieżna, agresywna harmonia powstaje na bazie kilku niewinnych akordów. Całość, silnie przesycona emocjami, dryfuje w kierunku – co zresztą deklarują sami muzycy – stylistyki hardbopowej, nie stroniąc jednak od eksperymentalnych wycieczek w stronę free, jak i bebopowych fraz i współbrzmień.

Zespół tworzą muzycy polscy i duńscy. Pierwszą frakcję reprezentuje gitarzysta Marek Kądziela, znany dobrze polskiej publiczności laureat Guitar City 2007, Bielskiej Zadymki Jazzowej czy Jazzu nad Odrą, oraz saksofonista Tomasz Licak, współpracujący z takimi muzykami jak Anders Mogensen, Simon Krebs czy Rudi Mahall.

 

Frakcja duńska zaś to Kasper Tom Christiansen, mieszkający w Berlinie perkusista, płodny kompozytor i lider wielu formacji, m.in. Fusk, Horn Amok! i popularnego QuartZ, oraz Richard Andersson, często nazywany największą nadzieją kontrabasu duńskiego. Ten niewidomy muzyk ma na swoim koncie współpracę z takimi tuzami jak Randy Brecker czy Anders Mogensen, i choć studiuje w tej chwili w nowojorskiej Manhattan School of Music, to, podobnie jak wszyscy pozostali członkowie grupy, ukończył The Carl Nielsen Academy of Music w Odense w Danii. Tam też uczestnicy projektu poznali się i utworzyli zespół.

 

Każdy z czwórki muzyków jest wybitną indywidualnością, każdy z nich posiada swoje charakterystyczne brzmienie i język, którym się posługuje. Wynikiem jest piorunująca wręcz mieszanka, która naprawdę potrafi wstrząsnąć słuchaczem, i co więcej, brzmi zaskakująco spójnie. Choć płyta zaczyna się niewinnie, z taktu na takt nabiera rozpędu, śmiałości. Temperatura rośnie. Surowe brzmienie instrumentów doskonale oddaje garażowy, pełen młodzieńczej energii i buntu charakter muzyki. Lekko gdzieniegdzie przesterowana gitara doskonale uwydatnia przekaz energetyczny, a ciekawe harmonie i wpełzające z ciszy pojedyncze dźwięki przywodzą na myśl poetycki sposób gry Billa Frisella. Frazy saksofonu z lekkością przechodzą z delikatnych i miękkich, jak w Kind of Dance, w dobitne i agresywne, jak w moim ulubionym utworze Hobbit, całość zaś pulsuje w rytm doskonale współpracującej sekcji, na której grę warto zwrócić szczególną uwagę. Kontrabas odgrywa tu rolę melodyczną w nie mniejszym stopniu, niż harmoniczną, zaś podbudowany niesamowicie czujną odpowiedzią perkusji tworzy energetyczny tandem.

 

Choć zespół powstał w murach uczelni, nie ma tu miejsca na szkolne schematy, na wprawki i grzeczne frazy – to prawdziwy jazz, przekazujący autentyczne emocje, pełen ekspresji i siły!

 

Autor recenzji: Konrad Żywiecki